“Dexter” An Inconvenient Lie 2007 Polish

Posted by on April 18, 2012

movie image

Download subtitles of “Dexter” An Inconvenient Lie 2007 Polish

/Poprzednio w “Dexterze”:
/Dwóch poszukiwaczy skarbów
/dokonało makabrycznego odkrycia,
/gdy odkryli coś, co jest
/najwyraźniej podwodnym cmentarzyskiem,
/w szczelinie u wybrzeży Miami.
Wiesz, co to oznacza?
Że gdzieś tam jest nowy seryjny morderca,
dużo gorszy od tego z samochodu-chłodni.
– Rzeźnika z Zatoki?
– Tak prasa nazwała tego, kto wyrzucił te ciała.
Ostatnie, czego trzeba Miami,
to kolejny seryjny zabójca.
Na razie trzynaście.
Mają tyle roboty,
że potrzebują mistrzów z zewnątrz.
Frank Lundy?
To gwiazda.
Zabójca z Green River, snajper z Waszyngtonu,
rozwiązał niemożliwe sprawy.
/Więc to ten człowiek dzieli mnie
/od wyroku śmierci.
Z waszą pomocą znajdziemy tego,
kto popełnił ten ohydny czyn.
Przejdźmy od razu do sprawy
Rzeźnika z Zatoki.
/Z Doakesem na ogonie, w moim życiu
/jest tylko Jekyll, żadnego Hyde’a.
Paul ciągle mi mówił,
że uderzyłeś go w głowę,
zaciągnąłeś go do motelu
i nafaszerowałeś narkotykami.
Uderzyłem go,
żeby bronić ciebie i dzieci.
Jeśli cokolwiek nas jeszcze łączy,
odpowiedz mi szczerze na to jedno pytanie:
Jesteś nałogowcem?
Tak, mam nałóg.
Napisy zostały specjalnie dopasowane do Twojej wersji filmu.
/”Dexter” 2×3 – “An inconvenient lie”
/(“Krępujące kłamstwo”)
Nazywam się Caroline i jestem uzależniona.
Cześć, Caroline.
Zaczęłam brać środki przeciwbólowe
po operacji pleców,
ale potrzebuję ich
już nie z powodu bólu.
Teraz po prostu ich potrzebuję.
/A ja potrzebuję taśmy klejącej, trzy lub cztery rolki,
/kończą mi się mocne worki na śmieci…
/Kiedy ostatnio ostrzyłem moje noże?
Potem straciłam prawo jazdy…
/Teraz płacz?
/Ciężko się tu skoncentrować,
/jak mam tu cokolwiek osiągnąć?
Mąż mówi, że mnie zostawi,
jeśli nie przestanę brać.
Ale muszę zrobić to dla siebie.
/”Brak samokontroli, wszystko stracone, próbuję przestać.”
/Ta sama opowieść wałkowana przez…
/…dziesięć minut?
/Zupełnie jak przez dziesięć godzin.
…Zabiłabym za vicodin.
/Niższa liga.
Gdy usłyszałam o anonimowych uzależnionych,
uznałam, że tu nie należę.
Że to są dopiero prawdziwi uzależnieni.
Jak było na spotkaniu?
Opowiedz mi wszystko.
Było… ciekawie.
Słuchać cały czas tej samej historii.
– Wiedzieć, że nie jesteś sam?
– Dokładnie.
– Dostałeś ciasteczka z wróżbą?
– Tylko te z pomyślną.
– Przemawiałeś, czy tylko słuchałeś?
– Na pierwszy raz chciałem tylko wysłuchać.
– Znalazłeś już opiekuna?
– Nie chciałem się spieszyć, to ważna znajomość.
Oczywiście.
To pokaż swój znaczek nowicjusza.
Znaczek nowicjusza?
Taaak…
– Wytrzymałeś do końca, prawda?
– Jasne, że tak, do samego końca.
Jesteś okropnym kłamcą.
Zbyt dużo wiem o programie 12 kroków,
żeby można mnie było łatwo oszukać, Dexter.
Nie zostałem do tego ostatniego końca,
miałem do załatwienia ważne sprawy.
Ważne? Ja jestem ważna?
I dzieci?
Tak…
Tak, oczywiście.
To zastanów się, jak ważne,
bo jeżeli nie weźmiesz udziału w programie,
i mówię o poważnym udziale, to…
Nie mogę znowu przez to przechodzić.
Dzieci, czas spać.
/Jak są ważne?
/Ktoś z sercem pewnie byłby
/w stanie na to odpowiedzieć.
Jutro, pójdę jutro.
Zostanę.
Przytrzymać windę!
Dzięki.
Niezła zmyłka wczoraj,
przejechanie na żółtym świetle.
O, jechałeś za mną?
Do zobaczenia wieczorem.
Porozmawiamy ze wszystkimi.
Zebrać nazwiska, na razie nie wpuszczać do biur.
/Sumick Helen!
/Zaginęła cztery lata temu!
Co to za ludzie?
Całe rodziny wszystkich osób zaginionych
w ciągu ostatnich dziesięciu lat.
Oraz smutne, przypuszczalnie samotne kobiety,
wszystko dzięki porucznik Pascal.
To nie jej wina, ten reporter to dupek.
Sierżancie, zatrzymajcie ich na dole,
nam brakuje już tu miejsca.
– Widzieliście Pascal?
– Pascal została uwięziona w sekwencji zdarzeń.
Nie współtworzy własnej rzeczywistości.
– Wiesz, że te słowa nic nie oznaczają, prawda?
– Rozejrzyj się, ona manifestuje negatywność.
Znowu leci.
/- Przepraszamy, pani porucznik.
/- Bez komentarza.
/- Podobno znaleziono tuziny ciał.
/- Żadne tuziny.
Jej melony w telewizji wyglądają na większe.
Właściwe słowo to “szef”,
okaż szacunek.
Właśnie okazywałem.
/- Tuzin, dwa?
/- Około osiemnastu, przepraszam.
/- Powiadomiono już rodziny?
/- Nadal staramy się zidentyfikować zwłoki.
/- Potrzebujecie informacji od naszych widzów?
/- Tak, jasne.
/Jak państwo widzieli, policja szuka śladów,
/które pomogą zidentyfikować ciała
/osiemnastu ofiar Rzeźnika z Zatoki.
Pascal ledwo kontaktowała.
Jej narzeczony podobno robi skoki w bok.
To już jest powód.
Skończcie chrzanić, dawaj to.
/Większość tych ludzi
/nie znajdzie tu odpowiedzi.
/Małe szanse, że ich bliscy
/byli pośród wybranej garstki…
Proszę o uwagę.
Na początek chcę wam powiedzieć,
jak dobrą robotę odwalacie
w tej przerażającej sprawie.
Z pomocą najlepszego ścigającego w FBI,
wkrótce powinniśmy otrzymać odpowiedzi.
W międzyczasie musimy wykonywać codzienne obowiązki,
dlatego podzielimy nasze zasoby.
Agent Lundy poprosił o następujących funkcjonariuszy
do swojego zespołu:
funkcjonariusz Cook…
– Lundy zrobił mnie GŚL.
– Funkcjonariusz Sanchez…
– GŚL?
– Główny Śledczy Laboratoryjny.
Wybacz, że dostałeś kopa,
ale brak śladów krwi.
Rzeczywiście, do bani.
/Dobrze, utrzyma mnie to z dala od Lundy’ego.
Sierżant Lee.
Detektyw Ramos.
Funkcjonariusz Pancole.
– Detektyw Batista.
– Tak!
Wiedziałem, że tak będzie.
I funkcjonariusz Debra Morgan.
Wyczytani odpowiadają przed agentem Lundym.
Pamiętajcie, wszyscy nad tym pracujemy.
Miejmy oczy szeroko otwarte.
Morderca z samochodu-chłodni to amator
w porównaniu z tym facetem.
Cieszyłbym się, gdyby wasza porucznik
konsultowała się ze mną przed kontaktem z prasą.
Rozszarpię ją.
O ile ją znajdę.
/Odciski, włókna, ślady przejazdu…
/Nic takiego nie znajdą.
/Skrupulatnie przestrzegałem wszystkich wskazówek Harry’ego.
/Wiedział, że nic nie pozostaje wiecznie w ukryciu.
/Jego Kodeks mnie obroni.
/Wolałbym jednak, żeby moja własna siostra mnie nie ścigała.
/Tworzy to krępującą atmosferę w rodzinie.
Jestem fedziem.
Dowodzi tego mój garnitur.
Inni garniturowcy to też fedzie.
Ale garniak, czy też…
… obrzydliwa hawajska koszula…
Bez urazy.
Jesteśmy drużyną.
Najpierw musimy zidentyfikować te ciała.
Gdy ustalimy, kim są, dowiemy się
reszty szczegółów o ich życiu.
Od ich huevos ranchos do creme brulée.
Aha, używam przenośni kulinarnych,
bo lubię jedzenie.
Vince Masuka i jego ekipa zbierają DNA,
odciski, kartoteki dentystyczne.
Reszta przekopie dawne sprawy
i zgłoszenia zaginięć.
Chcę również rozmów z tymi ludźmi.
– Większość będzie stratą czasu.
– To negatywne myślenie.
Wasza czwórka.
Działajcie możliwie szybko, ale dokładnie.
Jeśli będzie choć jeden ślad,
to będzie warto.
Reszta niech sprawdza akta.
Pamiętajcie, ustalenie tożsamości
doprowadzi do ustalenia schematu.
Który doprowadzi nas do poszukiwanego.
/Gdy zaczyna się obława,
/osaczony poszedł się porozglądać.
/Nie za nowym samochodem.
/Za moim nowym projektem.
/Nie wykonam go, na razie.
/Nadal jestem w ukryciu, Harry by na to nalegał.
/Na razie zbieram tylko materiały.
/Ktoś dostał się do mieszkań dwóch kobiet
/i nie wyszedł, dopóki nie były martwe.
/Anne Cohen, a miesiąc przed nią Lynn Hall.
/Obydwie miały sprawdzaną zdolność kredytową
/przez dilerów samochodowych.
/Ale samochód nabyły w innych miejscach,
/więc nikogo to nie zastanowiło.
/Kto zażądał tego sprawdzenia?
/Roger Hicks.
/Potrzebuję tylko próbki DNA.
/Kubek po kawie powinien wystarczyć.
Ile ma pan dzieci?
Dosyć.
Pojawienie się mojej dwójki
oznaczało pożegnanie z kabrioletem.
Oczywiście są tego warte.
Urodę mają pewnie po mamie.
I dzięki Bogu!
Tęsknię za kabrioletem, ale…
W moim minivanie jest znacznie przyjemniej.
– Więc masz taki?
– Taki sam, jak ten.
Wiem, pantoflarz.
Ale moje dzieciaki uwielbiają podwójne DVD.
Szaleją za SpongeBobem, wiesz?
Akurat wiem.
Żona uwielbia nawigację
i te bajery od bezpieczeństwa…
A jeśli oni są szczęśliwi…
– Ty jesteś szczęśliwy?
– Jasne.
/Tyle że dzieci nie istnieją, tak jak i żona,
/a ty jeździsz beemką, nie minivanem.
/Choć nadal nie mam punktu zaczepienia, imponujące!
Może nie przyciąga wzroku…
Lepiej nie przyciągnąć wzroku
i nie zostać odholowanym.
– Nie chodzi mi o przyciąganie wzroku.
– Siedzisz tam jak kapitan.
Jest jak 747…
Momencik!
Dziękuję panu.
Sprawdzimy, jak się prowadzi?!
– Po prostu szukam!
– Nie chcesz od razu podejmować decyzji, kapuję.
Dam ci chociaż specyfikację.
Te wozy zazwyczaj nie stoją tutaj długo.
Zrób jazdę próbną,
póki jeszcze tu jest.
Chyba mam już wszystkie informacje
do podjęcia decyzji.
A widziałeś system składania siedzeń?
Trzymałem tutaj wszystko,
od drużyny piłki nożnej,
do trupa cholernego jelenia.
To był oczywiście wypadek.
Ale wtedy wdzięczny byłem za zwiększoną ładowność.
I przyciemniane szyby.
Tak, to może się przydać.
Wezmę tylko kluczyki.
/Miałem śledzić mordercę,
/a kupiłem nowy samochód, jak to się stało?
Nowy samochód?
Żenisz się?
Nic mi o tym nie wiadomo.
To po co taki mamusiowóz?
Nie mam pewności.
Sztuczne.
/Nawet włosy Rogera są kłamstwem.
/Mógłbym się paru rzeczy nauczyć od tego gościa.
Kto jest twoim starym?
Harry Morgan.
Koleś, Główny Śledczy Laboratoryjny
grupy zadaniowej.
Stoi przed tobą.
– Włazisz na tę suczkę, czy nie?
– Jaką suczkę?
Jedyną w mieście, sprawa Rzeźnika z Zatoki.
Tymczasowo włączyłem cię do sprawy.
– Vince, nie musiałeś tego robić.
– Nic rajcującego, grzebanie w kościach za DNA.
Ale dostaniesz się do namiotu.
A namiot musisz zobaczyć. Niesamowite.
Powiedz to.
Jesteś moim starym.
Dziwnie brzmi, gdy to mówisz.
Jestem w rozsypce, odkąd zniknął.
Wiem, powinnam ruszać przed siebie…
To jego zdjęcie.
Wygląda…
Miło.
Nie według mojej matki.
Ani policji.
Dopiero co wyszedł z więzienia.
Ale serce biło mi szybciej,
gdy tylko go widziałam.
Przyniosłam jego szczoteczkę do zębów.
Podobno możecie ściągnąć z niej DNA.
Znajdziecie go wtedy, prawda?
Agencie specjalny Lundy.
Dziękuję za nominację do grupy i tak dalej, ale…
Chciałabym, żeby znalazł pan kogoś innego.
– Chcesz zrezygnować?
– Proszę wziąć kogoś innego.
Masz szansę rozwiązać bardzo ważne śledztwo.
Niektórzy po to pchają się do tej roboty.
Mam własne śledztwa, a posterunek ma
za mało ludzi do babrania się w tym…
Jeśli to panu nie przeszkadza…
Zobaczę, co da się zrobić.
– Ale gdybyś w tym czasie mogła kontynuować przesłuchania…
– Tak, oczywiście.
Dziękuję.
Większość była pod wodą przez lata, ale niektórzy…
Tak niesamowite, że brakuje słów.
Temperatura na dnie oceanu
i hermetyczne torby zakonserwowały je.
Jasne, zrobiło się trochę galarety, ale…
/Wolę pamiętać moich towarzyszy zabaw takimi,
/jacy byli, małymi, schludnymi paczuszkami.
– Vince, doceniam twoją przysługę…
– Właściwie to ty robisz mi przysługę.
Potrzebuję twojej pomocy, kolego.
Presja jest zakurwista.
Miło mi będzie pomóc.
Kostnica polowa na nadmiar ciał,
dzieło sztuki z pierdolonego FBI.
Większość zwłok to głównie kości.
Pokarm dla rybek, gdy torby się rozpruły.
Pierdolona ludzka układanka, co nie?
/Dokładnie.
/Miały nigdy nie zostać złożone z powrotem.
/Miały pozostać cichutko w cieniu…
/Nie zdradzając swej tajemnicy…
/Teraz są wystawione na światło.
/Mój mrok odbija się w nich jak w krzywym zwierciadle.
/Harry miał rację.
/Nic nie pozostaje ukryte.
/Możliwe, że nawet ja.
/Szukasz mego taurusa, sierżancie?
/To szukaj dalej.
/Nic ci do tego, gdzie dzisiaj jadę.
…nie tylko zostawiam strzykawki
w samochodzie dziewczyny,
ale też martwe ryby z wyprawy wędkarskiej.
A potem mdleję w domu jej rodziców.
Straszę jej dzieci i wylatuję
z roboty, bo wiecie co?
Pracowaliśmy razem.
Teraz więc
od dwudziestu dni jestem czysty,
znowu,
i mam nadzieję dotrwać do dwudziestego pierwszego.
Dzięki, Gordon.
Na tym spotkaniu nagradzamy
dni w trzeźwości znaczkami.
Czy ktoś chciałby znaczek nowicjusza?
Masz trzy minuty na podzielenie się
z nami, jeśli chcesz.
– Naprawdę?
– Śmiało, jesteś wśród przyjaciół.
Jak się nazywasz?
– Bob.
– Cześć, Bob!
I jestem…
…uzależniony.
Używam… heroiny.
Wstrzykuję.
Wpływa to na moją pracę,
szef znalazł strzykawki i mnie wylał,
ale odegrałem się,
całą odprawę wydałem na towar.
Lekarz powiedział, że…
…mało co nie umarłem.
Kawa jest do bani.
Równie zła, jak pączki.
Obok jest lepiej, chodź.
To dobra kawa, dziękuję.
Powiedz mi,
ile z tego było pieprzeniem?
Nic nie pieprzyłem.
To był niezły występ.
Tekst ściągnąłeś z odwyk.com?
Nie mam powodu, by kłamać.
Jasne, że masz.
Wszyscy mamy.
– Uważasz, że kłamałem?
– Nie wiem… Bob?
Spotkania są anonimowe.
Każdy w tamtym pomieszczeniu słyszał albo przeżył
rzeczy dużo gorsze, niż kiedykolwiek zrobiłeś.
Wątpię.
Jesteś więc superćpunem?
– Nie sugeruję, że tobie nie było ciężko.
– Ale nie ma możliwości, żebym wiedziała,
przez co ty przeszedłeś, tak?
Absolutnie nie mogłabym poczuć tej potrzeby,
kiedy tysiąc skrytych głosów szepcze:
“oto kim jesteś”.
I walczysz z tym naciskiem,
z potrzebą narastającą niczym fala,
która kłuje, drażni i domaga się zaspokojenia.
A szepty stają się coraz głośniejsze,
zaczynają krzyczeć “teraz!”,
aż staje się to jedynym głosem, jaki słyszysz.
Jedynym głosem, który chcesz słyszeć.
I jesteś mu podporządkowany.
Temu mrocznemu sobie.
Temu…
Mrocznemu Pasażerowi.
Mrocznemu Pasażerowi.
Przepraszam, ale muszę iść.
Dzięki za kawę.
/Ona wie.
/Rozpoznaje demony.
/Mrocznych Pasażerów.
/Możliwe, że inni też potrafią.
/Ten program to zbyt wielkie ryzyko.
/Szczególnie teraz.
/Rita będzie musiała zrozumieć.
Przegapiłeś czytanie bajek.
Byłem na spotkaniu.
Dziękuję.
– Zrozumiałem coś ważnego.
– Tak? Co takiego?
Te spotkania to nie najwłaściwsze miejsce dla mnie.
– Wiem, jak to brzmi, ale poradzę sobie sam.
– Dexter, potrzebujesz programu.
Widziałem badania, ludzie 10 razy częściej
radzą sobie sami, niż z pomocą programów.
Cytujesz badania?
Ja to przeżyłam.
Widziałam, jak Paul próbował być trzeźwy,
ale nie mógł się wyrwać.
Nie jestem Paulem.
Nie jestem podobny do tych ludzi.
Z tych spotkań będzie więcej szkody
niż pożytku, przysięgam ci.
Lepiej mi będzie samemu.
Modlę się, żebyś zmienił zdanie.
Co się właśnie stało?
Deb…
Myślałam, że zostaniesz u Rity.
Noc przerwy.
Myślałem, że gonisz w kieracie.
Noc przerwy.
/Noc przerwy jest dobra,
/by przypomnieć sobie, co jest ważne.
/Dwie kobiety nie żyją,
/morderca sprzedaje minivany
/a ja mam okazję udowodnić jego winę,
/nawet jeśli się przyczaiłem.
/Przygotowanie sobie ofiary
/złagodzi potrzebę,
/mam nadzieję.
– Jak leci, Dex?!
– Cześć.
Serwis rozwiąże wszystkie problemy,
ale oni są za rogiem.
– Z minivanem w porządku.
– Jasne, że tak, nigdy nie sprzedałem dziada.
– Po prostu myślę o przedłużonej gwarancji.
– Super, umówię cię z gwarantem.
Myślałem też nad bagażnikiem dachowym i nagłośnieniem.
Pełny wypas.
Świetnie, ale teraz mam klienta, mój pracownik…
Wolałbym obgadać z tobą, poczekam w twoim biurze.
/DNA, DNA, któż mi cię poda?
Oho, Roger zapędził cię do tego pudła.
Nie wypuści cię bez umowy.
Nie przejmuj się, z nim ci
nic nie grozi, jest najlepszy.
Zostawiam mu notkę z podziękowaniami.
– A ja już wychodzę.
– Wysłał cię naprzeciwko, prawda?
Naprzeciwko?
W porządku, mi też polecił nikomu nie mówić.
Nie wiem, z czego się utrzymuje,
odprowadzając wszystkie swoje
zlecenia do innych dilerów.
– Może ma ukryty motyw.
– Albo wie, że na taką cenę mnie nie stać.
Po tym, gdy sprawdził twoją zdolność kredytową?
TRW nie kłamie.
/(firma ratingowa)
Jesteś niezamężna?
…Tak…
Trudno kupić większe rzeczy, jak samochody czy domy.
Najmujesz mieszkanie?
Dom, nienawidzę cienkich ścian,
gdzie każdy słyszy wszystko.
Dokładnie.
Żadnych zwierząt?
Chcesz się umówić?
Bo dziwne to wszystko.
Pewnie dlatego ciągle jestem singlem.
/Kolejna brunetka.
/Samotna.
/Brak bliskich sąsiadów.
/Brak pilnującego psa.
/Roger wszystkie informacje ma z oceny kredytowej.
/Ona jest następna.
/A ja nic na to nie poradzę,
/dopóki nie skończy się obława.
/Harry by na to nalegał.
Zajmę się tym.
Wiem, że karta jest na jego nazwisko.
Chcę tylko sprawdzić wydatki.
Nadzorca, z którym dzisiaj
o tym rozmawiałam, zezwolił.
Tak! Nie.
Tak, poczekam.
Słucham?
Przypominam tylko, że uzasadnienie w sprawie
strzelaniny w Biscayne potrzebuje podpisu.
– Zajmę się tym.
– I trzeba przydzielić ludzi do wczorajszego zabójstwa.
Tak, dzięki.
Słuchaj, Esme, wiem, że ci ciężko,
przykro mi z powodu narzeczonego,
ale musimy zacząć wypełniać obowiązki.
Masz rację, przepraszam.
– Ostatnio gonię za własnym ogonem.
– To się nazywa być człowiekiem.
Dobra, kto jest wolny?
– Samuel i Kent.
– Daj ich do strzelaniny w alkoholowym.
Gdzie to uzasadnienie Biscayne?
Simms i Hoagie chcą wsparcia SWAT.
Myślę, że to rozsądne, oni mogą mieć broń.
Przepraszam, daj mi chwilkę.
Esme…
– Esme!
– Mario! Proszę!
Zajmę się tym.
Nie odbierasz moich telefonów,
a teraz sprawdzasz moją kartę kredytową, Esme?!
/DNA Rogera pasuje do nasienia
/znalezionego na miejscach zbrodni.
/Bezsporne.
/Jeśli nic nie zrobię, zginie następna kobieta.
/Czy to odzywa się moje dawno uśpione sumienie?
/A może to szepcze Mroczny Pasażer?
Cześć, to ja.
Cześć, Dexter.
/Dzieci wróciły ze szkoły?
Coleen właśnie je przywozi.
– Mam mętlik w głowie.
– Przykro mi z powodu twego mętliku.
/Dzisiaj wychodzimy na pizzę.
/Przyjechać po ciebie, jak zawsze?
Wróciłeś?
Na spotkanie…
Przemyślę to.
Zamówię z dzieciakami.
/…Okej.
Więc…
To koniec?
To zależy od ciebie, Dexter.
Chcę wiedzieć, gdzie jest.
Jest taka młoda.
Siedem rok ma.
Ty pomóż mi.
– Wiem, że wy ją znaleźć.
– Zrobimy, co będziemy w stanie.
Nie po hiszpańsku.
Tylko angielski.
Angel…
Powiedz, że do niej zadzwonimy.
Myśli, że możesz znaleźć jej córkę.
Ale tam nie ma żadnych dzieci.
Powiedz, że nie mogę jej pomóc.
Nie mogę pani pomóc.
Morgan…
Morgan!
24 godziny temu prosiłam o zastąpienie mnie.
– Naprawdę?
– Dlaczego tyle to zajmuje?
Cholera, każdy glina by się ze mną zamienił.
Wystarczy wybrać.
Zastanawiałem się nad tym.
Każdy chce dołączyć,
a ty chcesz przestać.
Mówiłam, że mam sprawy.
Nie sądzę.
Jezu, po prostu nie chcę być w tej grupie, dobra?!
– Dlaczego?
– Bo jestem najmniej odpowiednią osobą.
Mam znaleźć seryjnego mordercę?
Byłam z jednym zaręczona, na miłość boską.
– Jaki glina…
– Dlatego cię wybrałem.
Ze względu na to, przez co przeszłaś.
I przeżyłaś.
Nie wiem, jak.
Nawet nie wyobrażam sobie,
ile siły wymagało, by żyć dalej.
Co więcej,
masz wgląd z pierwszej ręki
do umysłu i serca zabójcy.
I nadal tu jesteś.
Jeżeli prawdziwie się z tym pogodzisz,
możesz to wykorzystać.
Dołącz to do swojej siły
i możesz złapać nawet kogoś gorszego,
niż zabójca z samochodu-chłodni.
Ale musisz przestać uciekać.
Skończ dzisiejsze przesłuchania.
Jeśli wtedy nadal będziesz chciała odejść,
to proszę bardzo.
Główny kurwa śledczy.
Po naszemu: dziwka dla każdego.
Mam przecież życie prywatne.
Ach tak?
Dawaj lepiej to DNA szpiku kostnego.
– Brak trafień.
– A to niespodzianka.
Zrób mi przysługę, dobra?
Podrzucisz prześwietlenia zębów do kostnicy?
Technicy powinni jeszcze tam być.
Pierdolony Rzeźnik z Zatoki
zarzyna moje życie prywatne.
Wybacz.
Następny.
Przypuszczałem, że jeszcze tu będziesz.
Jesteś wrzodem na tyłku,
ale świetnie pracujesz.
I, rzecz jasna, radzisz sobie z prasą.
Chodź na chwilę.
Ludzie muszą wierzyć, że ich ochronimy,
albo wszystko się posypie.
– Wszyscy muszą pracować na najwyższych obrotach.
– Zgadzam się.
Mam się martwić o Pascal?
Pascal?
Dlaczego?
Przestań chrzanić, Mario.
Wiem, że pochłaniają ją sprawy osobiste.
Poważnie zjebała kontakt z prasą.
A teraz doszły mnie słuchy o nieodpowiednim zachowaniu.
– A pyta pan mnie, bo…
– Bo robisz, co do ciebie należy.
Jeśli ona wypadnie,
ty wracasz na jej miejsce,
więc ty jesteś jej najostrzejszym krytykiem
i chcę usłyszeć prawdę.
Wal, Mario.
Wie pan, co znaczy “nieodpowiednie”?
“Niemęskie.”
I to był ten sam cholerny seksizm,
z którym spotykałam się, gdy ja rządziłam.
Nie będę powtarzać plotek, kapitanie.
Z Pascal wszystko w porządku.
Do minivanu tędy.
Do kostnicy polowej tędy.
Poczekam.
Proszę wziąć noc wolnego, sierżancie.
Gdy wychodzicie na pizzę?
Mowy nie ma.
– Co ta twoja dziewczyna widzi w takim świrze?
– Proszę ją zapytać.
Może tak zrobię.
Co niby takiego, twoim zdaniem, zrobiłem?
Wiem, że jesteś zamieszany
w sprawę mordercy z samochodu-chłodni.
– Bardziej ogólnikowo się nie da?
– Wiem, że jesteś bardzo ostrożny.
Pieniądze trzymasz w postaci gotówki.
Nie należysz do żadnych organizacji
ani grup absolwenckich.
Byłeś najlepszy w szkole medycznej,
a zmieniłeś ją na chujową analizę śladów krwi.
Wiem, że uczyłeś się sztuk walki na studiach,
ale nie wiem, po co laborantowi zaawansowane ju-jitsu.
Zna pan znaczenie terminu “ufność”?
Wiem też, że jesteś dobrym kłamcą.
/Niewystarczająco dobrym.
/Sierżant Doakes myśli, że zna moje tajemnice.
/Ale wystarczy tylko, żeby spojrzał na to,
/istotę mojej pracy,
/by poznał prawdziwego mnie.
Ubierz kitel, jeśli chcesz dotknąć.
Nie, ja tylko podrzucam zdjęcia rentgenowskie.
– Jestem Dexter Morgan.
– Wiem, kim pan jest.
Jasne.
Technicy chyba już poszli, więc…
Liczy pan na to, że przemówią?
Przynajmniej ci z głowami.
Tacy zawsze mówią.
W końcu.
Trzeba tylko zadać właściwe pytanie.
Czyli…?
– Dlaczego zostali wybrani?
– Szuka pan schematu?
Nie zabija się tylu ludzi w tak dokładnie
opracowany sposób bez powodu.
Jakiś zestaw pokręconych zasad.
Muszą być naprawdę pokręcone, prawda?
Najgorsi mordercy w historii sądzili,
że śmierć, którą zadawali, była sprawiedliwa,
a nawet zasłużona.
Przywódcy zarzynali całe społeczeństwa
z tego samego powodu.
– Nie ma żadnego usprawiedliwienia dla zabijania.
– Nie ma.
No, jest jedno.
By uratować niewinne życie.
By uratować niewinne życie…
/O ile więcej byłoby ciał,
/gdybym nie powstrzymał tych zabójców?
/Nie robiłem tego, by ratować życia,
/ale je ratowałem.
/Pomijając motywację, sądzę,
/że Harry i Lundy by się z tym zgodzili.
– Roger, Mistrz Manewrów na Drodze.
– Jezu, wystraszyłeś mnie, brachu.
Mamy niedokończone interesy.
Tak, gwarancja, wiem, posłuchaj…
– Teraz nie mogę, żona czeka.
– Nie jesteś żonaty.
– Była żona, muszę wziąć dzieci.
– Nie masz dzieci.
– Przybrane, to jej dzieci.
– Nie.
To może to:
gówno mnie to obchodzi.
Mnie też.
Miałeś rację w sprawie tej zwiększonej pojemności.
Gdzie ja jestem?
Wygląda inaczej pod tą folią,
ale spędziłeś tutaj wieczór.
Z Anne Cohen.
– Tam ją udusiłeś, pamiętasz?
– Nie!
Mylisz się, nie zrobiłbym czegoś takiego!
Zrobiłbyś, zrobiłeś i chciałeś zrobić.
Dlatego tu jesteśmy.
Nie, to szaleństwo.
Złapałeś nie tego gościa.
Sprzedaję samochody, na miłość boską,
nikogo nie skrzywdziłem, a już na pewno kobiety.
– Czemu ja tak nie potrafię…
– Czego nie potrafisz?
Kłamać jak ty.
Myślałem, że jestem dobry, ale ty…
Nie kłamię!
To akurat było słabe.
Posłuchaj, weź obojętne jaki samochód z parkingu.
T-bird, town coar, co tylko chcesz.
Za darmo, zaraz zadzwonię.
– Parking jest zamknięty.
– Otworzą, jestem kierownikiem.
– Kierownikiem jest Rick Buxton.
– Tak, ale jestem tam dłużej niż on.
– Jesteś tam od trzech miesięcy.
– Na innym parkingu.
To jak oglądanie jazdy po muldach.
Przeskakujesz z jednej na drugą,
bez wstydu, bez zakłopotania,
po prostu gówno cię to obchodzi.
To jest metoda, nie zależy ci
na nikim, na niczym.
Zależy.
Bardzo.
Nie, to był komplement.
– Mnie też nie zależy.
– Zależy.
– Na twojej żonie.
– Nie jestem żonaty.
To na dziewczynie.
Zauważyłem to w chwili,
gdy cię pierwszy raz zobaczyłem.
Co zauważyłeś?
Opowiedz.
Większość gości w twoim wieku
leci na moc silnika,
bajeranckie, seksowne.
Ale ty,
choć jesteś sam,
nikt ci nie gdera do ucha,
nawet nie spojrzałeś na coupé.
Patrzyłeś tylko na minivana,
jak gdybyś widział ją na siedzeniu pasażera,
– z dziećmi z tyłu…
– Dzieci w to nie mieszaj.
Widzisz, sam się okłamujesz,
jeśli myślisz, że ci nie zależy.
To tylko towarzyszka.
Przynajmniej tak się zaczęło.
Ktoś dobry, normalny.
– Tak się wdzierają do twojego wnętrza.
– Oj tak.
A potem cię wyrzucają.
Więc o to chodzi, wykopała cię?
Okej, kapuję.
Znam to.
Ale nie możesz tak na to reagować.
Wszystkie są takie same!
Pierdolone dziwki.
Robisz dla nich wszystko, a one to pierdolą,
nie jest tego warta,
lepiej ci będzie bez tej cipy!
Nie wyrażaj się tak o mojej dziewczynie.
Jestem Dexter.
Jestem…
– Nie jestem pewien, kim jestem.
– Cześć, Dexter.
Wiem, że siedzi we mnie coś mrocznego.
I ukrywam to.
Oczywiście nie mówię o tym,
ale to tam jest…
Zawsze.
Taki Mroczny Pasażer,
i kiedy on prowadzi, czuję się…
…żywy.
Podnieca mnie poczucie kompletnej nieprawości.
Nie walczę z nim.
Nie chcę.
Jest wszystkim, co mam.
Nikt inny nie mógłby mnie kochać,
nawet…
…szczególnie, ja sam.
A może to tylko kłamstwo,
które mówi mi Mroczny Pasażer?
Bo ostatnio są takie chwile, kiedy czuję…
…przywiązanie do czegoś innego.
Do kogoś.
To tak, jakby…
Zsuwająca się maska…
I rzeczy…
…ludzie…
…którzy wcześniej nie mieli znaczenia,
nagle zaczęli się liczyć.
Cholernie mnie to przeraża.
Witaj.
Dexter.
Tyle czasu mieliśmy na dzielenie się opowieściami.
Ktoś chce poprowadzić wspólną modlitwę?
Lila.
Wiedziałem, że jest z tobą coś nie tak.
Tajemnice, podchody…
Teraz wszystko nabrało sensu.
Wiele glin wcześniej było na twoim miejscu.
Wóda, prochy…
Sprawia, że robota idzie łatwiej.
Pozostań czysty i nie właź mi w drogę.
Wtedy nie będziesz miał problemów.
I wisisz mi nową oponę, skurwysynu.
Mam twoje zeznania, zrobimy wszystko,
żeby twój tata wrócił do domu.
Przepraszam, ale nie rozumie pani.
Ja go nie chcę w domu.
– Potrzebujemy tylko potwierdzenia zgonu.
– Jasne, chcecie końca sprawy.
Chcę spokoju.
Zmienił nasze życie w piekło.
Błogosławieństwem było,
gdy szedł do więzienia,
ale ciągle go wypuszczaliście.
Chcę powiedzieć matce i siostrze,
że są bezpieczne, a on gnije w piekle.
Proszę zadzwonić, jeśli tak będzie.
Lundy, czekaj!
To może być przypadek, ale jest ich dwójka.
– Dwójka…?
– Zaginionych ludzi z kartotekami. Z więzienia.
Ciekawe.
A kto zazwyczaj ma kartotekę więzienną?
Nie wiem…
Źli ludzie?
Źli ludzie.
– Czy to może być…
– Schemat?
Możliwe.
Sprawdzimy DNA ofiar w kryminalnej bazie danych.
Laboratorium główne będzie jeszcze otwarte.
No co?
Do roboty!
– Dexter, co?!
– Miałaś rację, przepraszam, że cię budzę,
– ale chcę powiedzieć, że miałaś rację.
– W jakiej sprawie?
Programu.
Jest dobry.
Naprawdę dobry.
Ja…
Zazwyczaj jestem zamknięty w sobie.
Ale to było…
Dobre.
Już teraz bardzo mi pomogło.
Dziękuję.
– Kocham ten samochód.
– Tak też sobie pomyślałem.
– Przyjadę po ciebie za godzinę.
– Pójdziemy gdzieś na obiad.
– O, to mój opiekun.
– Tak? Gdzie?
Facet w niebieskiej koszuli?

Get Adobe Flash player

Comments are closed.