ATM 2012 Polish

Posted by on May 18, 2012

movie image

Download subtitles of ATM 2012 Polish

tłumaczenie:
ZWIERZAK jr ( GBHcrew )
/Tutaj.
/Wesołych Świąt.
Rozumiem, proszÄ™ Pana, ale rynki
sÄ… bardzo zmienne.
Jeśli Pan chce, możemy przelać to,
co pozostaĹ‚o na Pana rachunku…
Rozumiem.
Tak, proszÄ™ Pana.
Wiem, że nadchodzą święta.
Rozumiem.
ProszÄ™ posĹ‚uchać, Panie Dean, naprawdÄ™ mi przykro…
Zainwestowaliśmy najlepiej, jak było można
Wszystko przez zĹ‚Ä… sytuacjÄ™ ekonomicznÄ……
Halo? Panie Dean?
Zagubiony?
Smakuje jak gĂłwno.
– Hej, to nie Twoja wina.
– Czyja wiÄ™c?
Nigdy go nie spotkaĹ‚em…
Zamieniłem z nim tylko kilka słów.
Teraz mam przejebane.
– Wszyscy mamy, przestaĹ„ jÄ™czeć.
Może powinienem wziąć wolne.
Pewnie, i stracisz swÄ… szansÄ™
– Co masz na myĹ›li?
/- Dziś jej ostatni dzień.
/Odchodzi?
/- Tak słyszałem.
Nie…
– Tak, wiÄ™c przestaĹ„ siÄ™ mazać i zapytaj o randkÄ™.
Już próbowałem i zrobiłem z siebie głupka ..
Pewnie, to dlatego, ĹĽe nie umiesz powiedzieć “randka”
Jeszcze raz, jak ją zapytałeś?
Spytałem, czy nie zechciałaby się spotkać
na zgromadzeniu.
Zgromadzeniu? A kim ona jest, czarownicÄ…?
– Sam nie wiem, czemu to powiedziaĹ‚em.
Czy ona nosi różdżkę obok portfela?
– Tak wyszĹ‚o.
– BÄ™dzie trudno…
Powinieneś się wstydzić.
– DziÄ™ki…
– Nie ma sprawy.
Daj spokĂłj, tylko siÄ™ droczÄ™. IdĹş z niÄ… porozmawiaj
– Nie mogÄ™.
Dlaczego?
Zostawiłem jaja w domu
– No nie, znowu wymiÄ™kasz?
Zostawiłem je na biurku
– Obok pidĹĽamy?
Dokładnie
PrzykryĹ‚em je, by zachowaĹ‚y ciepĹ‚o …
Dobre…
– Jak… jak… hmmm, pingwin?
/- Pingwin?
Nie wiem o czym mĂłwisz.
– NiewaĹĽne.
– Do zobaczenia w poniedziaĹ‚ek
– A co z imprezÄ… Ĺ›wiÄ…tecznÄ…?
Nie rób tak, będziemy się dobrze bawić.
Eeee, wystarczy mi telewizja.
Dziwki.
Telewizja i dziwki, o to w tym chodzi.
Takie jest ĹĽycie, David.
Czasem chodzi tylko o powrĂłt do domu
– PowiedziaĹ‚eĹ›, ĹĽe mnie podrzucisz…
Nie świruj, Corey. Na zewnątrz pełno jest
takich żółtych aut ze znaczkiem na dachu…
Jeśli im zapłacisz,
zabiorÄ… CiÄ™, gdziekolwiek zechcesz.
– Ĺ»artujesz.
– PowaĹĽnie.
Spoko. Słuchaj, jeśli teraz pójdziesz
to stracisz wszelkie szanse na zawsze.
Życie jest serią decyzji, wystarczy podjąć
tą właściwą.
– GdzieĹĽeĹ› to wyczytaĹ‚?
– Nigdzie…
– Dobra, pojawiÄ™ siÄ™.
– I o tym wĹ‚aĹ›nie mĂłwiÄ™.
To bÄ™dzie fajna noc, czujÄ™ to…
zapalimy jointa w kantynie .
/koleĹ› wciÄ…ĹĽ opowiadaĹ‚, jakie ma zajebiste buty…
Dziękuję
– Dobra, powiedz mu.
Dobra. WiÄ™c…
ZamĂłwiĹ‚em pizzÄ™ trzy minuty przed północÄ……
W Nowy Rok
Co żeście robili w Nowy Rok?
A co to ma do mojej opowieści?
Zastanie Cię Wielkanoc nim skończysz.
Wiesz co Jerry, odkÄ…d masz brodÄ™
wydajesz się być kimś innym.
KimĹ›, kogo nie lubiÄ™.
Gdzie skończyłem?
– mĂłwiĹ‚eĹ› o pizzy…
A tak. Minęły trzy minuty…
Mamy oficjalnie Nowy Rok,
i minutÄ™ później rozlega siÄ™ pukanie…
Nadchodzi gwóźdĹş programu…
Punkt dla Jerrego.
/Dziś liczy się każde słowo, Jerry
/Musisz osiągnąć pewien poziom.
/Tak więc,
/Pojawia siÄ™ koleĹ› od pizzy…
Więc pytam: Nie oczekujesz chyba zapłaty?
Zamawiałem to w zeszłym roku.
Zapłaciłeś w końcu?
– Ĺ»e co?
Pizza, czy za nią zapłaciłeś?
– Pierwsze sĹ‚yszÄ™…
“Ĺ»e co” miaĹ‚o być ironiczne
Chyba nie uwaĹĽaĹ‚eĹ›…
Przepraszam.
PrzyniosÄ™ kilka serwetek.
/Luke, Stary, co siÄ™ dzieje?
/- Co?
/- Odnoszę wrażenie, jakbyś był nieobecny.
Podać Ci coś?
Właśnie miałam zamiar wyjść
– A tak, sĹ‚yszaĹ‚em.
Słyszałeś, że miałam zamiar wyjść?
– Ohh, nie, Corey mĂłwiĹ‚, ĹĽe masz pracÄ™ w NPO.
A to, tak… mam…
NiewaĹĽne.
Cóż, gratulujacje-
– DziÄ™kujÄ™.
Czasem potrzebujemy zmian.
Staram się wciąż przeć naprzód,
osiągnąć jak najwięcej w finansach.
Wiem, co masz na myśli.
Dobra impreza.
– Tak, jest Ĺ›wietnie. NaprawdÄ™ Ĺ›wietnie…
Lepiej juĹĽ pĂłjdÄ™.
– MiĹ‚o byĹ‚o CiÄ™ spotkać.
Ciebie też. Dzięki za drinka.
A raczej jego ofertę. Wypiłam już jednego.
Może zobaczymy się później.
Pewnie, na razie.
– Na razie.
“MoĹĽe zobaczymy siÄ™ później”
To było świetne.
Emily.
Zapomniałaś czapki.
A…masz…
– Tak, ta jest nie moja.
Kurcze, właśnie ukradłem czapkę?
– Cóż… Chyba tak.
Biorąc to pod uwagę, muszę się stąd ulotnić.
Gdzie idziesz?
Niedaleko, mam biuro
kilka przecznic dalej.
Co powiesz na kolacjÄ™ ktĂłregoĹ› dnia?
Nie ma sprawy, rozumiem.
– Nie, nie… Pewnie… tylko…
Przepraszam.
Byłam onieśmielona.
Onieśmielona? Dlaczego?
– Sama nie wiem. OdkÄ…d rozmawiamy…
PowaĹĽnie?
– Tak.
Przecież rozmawialiśmy już wcześniej
– Tak, w pracy…
Wołałeś mnie do biurka i pytałeś
o bilans, to wszystko.
Zawsze miałem go gdzieś.
NaprawdÄ™?
– Tak.
Cholera, wciÄ…ĹĽ przegapiam…
– Wiesz co? PozwĂłl, ĹĽe CiÄ™ podrzucÄ™.
No nie wiem, mieszkam daleko stÄ…d,
naprawdÄ™ daleko.
Daj spokĂłj, na zewnÄ…trz jest lodowato.
Po prostu CiÄ™ podrzucÄ™…
Naprawdę? Byłoby wspaniale.
Dziękuję.
Nie ma sprawy, do zobaczenia
za chwilkÄ™…
W porządku, będę tu czekać. Aha, David, może
powinieneś zwrócić tą czapkę.
Podobam Ci siÄ™ w purpurze?
Zaraz wracam.
/Wiedziałeś, że tequilla jest super-żarciem?
Jak jagody.
Panowie, wychodzÄ™, miĹ‚ego weekendu…
JuĹĽ teraz?
MoĹĽe siÄ™ napijmy?
PodwoĹĽÄ™ do domu Emily.
Widzisz? A nie chciałeś dzisiaj przyjść.
– Dobra panowie, do zobaczenia w poniedziaĹ‚ek.
Powodzenia, Stary.
– Gratulacje bracie.
Dziękuję, Luke.
Co Ty wyprawiasz?
– Jak to, co robiÄ™? Wychodzimy.
Tak, JA wychodzÄ™…
– No, i podwieziesz mnie do domu…
Czemu nie weĹşmiesz taksĂłwki?
Nie mam juĹĽ kasy.
Czy ktĂłryĹ› z was moĹĽe
pożyczyć mi trochę kasy?
Jestem teraz z TobÄ….
Mówiłem Ci już, podwożę Emily.
– Z jej powodu po prostu mnie odsuwasz?
To zajmie raptem dziesięć minut
– DwadzieĹ›cia zajęło, jak jechaliĹ›my tutaj.
Przecież nie każesz mi iść na piechotę, prawda?
W porzÄ…dku.
ChodĹşmy.
Ja tylko…
– Na razie, panowie.
SprawdzÄ™, czy nie jest trujÄ…ce.
Jay, lepiej złóż razem nogi,
bo widzÄ™ TwojÄ… cipkÄ™.
Gdzie?
– SprawdĹş koĹ‚o siedzenia.
Nie?
Cóż… SprawdĹş moĹĽe w schowku.
/ZrĂłb to.
– Dobra, w porzÄ…dku.
Tak, tu Blackberry
/Zostaw na biurku, ok?
To proste, na biurku, Jerry.
/Nie oglÄ…daj moich zdjęć…
Halo?
Znalazł?
/- Taa… Jerry jest znowu na prochach.
Z pewnoĹ›ciÄ…… PamiÄ™tasz jak piĹ‚
jakiĹ› syrop z kodeinÄ… i kofeinÄ…?
/O tak, to byĹ‚o Ĺ›mieszne…
– NazywaliĹ›my go “MaĹ‚y Wayne” przez osiem miesiÄ™cy…
Wypił to coś tylko po to,
żeby mieć jakąś fazę.
A tak przy okazji, pada bateria.
– Taaa, niech spojrzÄ™…
/Stary
/Moja wina…
Tak czy siak, przepraszam…
– Za co?
Zdałem sobie sprawę, że nasze drogi się rozchodzą.
– Nie nie, w porzÄ…dku…
Lubiłam firmę.
To prawda, ja jestem tÄ… firmÄ….
Umieram z głodu.
Słyszałeś? Umieram z głodu.
Słyszeliśmy
Znaczyło to:
Załatwmy coś do żarcia.
Jest po północy.
– Przepraszam, jesteĹ›my na Kremlu?
/Emily, doceniam to, naprawdÄ™.
Zjesz coĹ› w domu.
– Nic tam nie mam, i…
Po prostu, zatrzymajmy siÄ™ gdzieĹ›…
– Corey, wszystko jest pozamykane.
Pizzeria. Jest otwarta.
Jest niedaleko i jest otwarta do drugiej.
Corey, chcę odwieżć Emily do domu.
Dobra…
Ja…
Chcę, byś odwiózł Emily do domu,
CaĹ‚kowicie popieram…
Muszę po prostu coś zjeść,
mam niski poziom cukru, stajÄ™ siÄ™ dyslektykiem…
Po prostu myślę, że jak coś zjem
Wszystkie dolegliwości ustąpią.
Stary, dobijasz mnie…
Przepraszam za niego.
– Nie ma za co.
I dobrze. Musimy jeszcze znależć bankomat.
Zapłacisz kartą.
Nie zapłacę kartą,
bo akceptujÄ… tylko gotĂłwkÄ™.
Chyba że chcesz zapłacić.
Gdzie jest bankomat?
Dobra, jesteśmy.
Dobra, oto co robimy…
– PotrzebowaĹ‚eĹ› bankomatu, zgadza siÄ™?
/Najwyraźniej ja też mam iść, tak?
Karasz mnie?
On mnie kara…
Czy… potrzebujesz czegokolwiek…
jak wypłata, depozyt, cokolwiek związanego z bankiem?
Nie nie, Corey, nic mi trzeba…
– Nic.
Przepraszam za niego.
UpewniÄ™ siÄ™, ĹĽe szybko siÄ™ z tym upora.
– Nie chcÄ™…
RobiÄ… tam naprawdÄ™ dobrÄ… pizzÄ™. Z pieczarkami
i czosnkiem jest dobra…
Parę razy zamawiałem. Dobra jest
teĹĽ pepperoni i…
Przepraszam, nie wiem po co
Ci to wszystko mĂłwiÄ™.
Myślałam, że to ja byłam onieśmielona.
O czym Ty mówisz? Nie jestem onieśmielony.
– Oh, nie? “MoĹĽe zobaczymy siÄ™ później”
No tak, to…
ByĹ‚em trochÄ™ onieĹ›mielony…
Podobało mi się, to było urocze.
Co to?
Nic takiego.
Doprawdy?
“…O Panie, daj mi pewnÄ… rÄ™kÄ™,
doskonaĹ‚Ä… uwagÄ™…
“i dobre oko, bym nie pozostawiĹ‚ za sobÄ… nikogo…”
JakieĹ› bzdury,
Nie pamiętam nawet skąd to mam.
KupiĹ‚em z samochodem, czy coĹ›…
– Jest miĹ‚e, podoba mi siÄ™
NIe ma nic złego w tym, że w coś się wierzy.
Podoba mi siÄ™…
Chroni TwĂłj samochĂłd.
Co znowu?
Chyba sobie ĹĽartuje.
Przepraszam, zaraz wracam.
Co się stało?
– Nic, miaĹ‚am dość czekania w samochodzie.
Jeszcze chwileczkÄ™…
– SamochĂłd siÄ™ nie zamyka…
A tak, pilot się zepsuł.
Czemu wybierasz pieniÄ…dze?
Karta Coreya nie działa.
– Nie zawstydzaj mnie przy niej…
Ja…
– Oddam Ci…
Wydzielam jakieĹ› pola magnetyczne…
Zamarzam…
OgrzejÄ™ siÄ™ przez chwilÄ™.
ChodĹşmy.
Patrz.
Kto to, kurwa, jest?
Kogo to obchodzi? ChodĹşmy.
– Nie, czekaj…
Na co?
– Po prostu czekaj.
Co on tam robi?
– MoĹĽe chce skorzystać z bankomatu?
Dlaczego więc nie wchodzi?
– Co za różnica? Zamarzam, chodĹşmy.
Czekaj chwilÄ™.
Koleś czeka żeby skorzystać z bankomatu.
Jaki macie problem?
Więc gdzie ma kartę?
– Pewnie w portfelu.
Co jeżeli chce nas okraść?
– Co masz na myĹ›li: ‘okraść’?
Corey, jest wieczĂłr.
Co innego robiłby koleś nocą pośrodku pustego parkingu?
To samo, co my?
– PrzyszedĹ‚ na piechotÄ™?
Nie wiem, nie widziaĹ‚em ĹĽadnego auta…
To niedorzeczne. Spadam stÄ…d.
Co to było?
– Nie mam pojÄ™cia.
Po co to zrobił?
Może pomyślał, że w końcu skończyliśmy
i chce sam skorzystać.
Powinniśmy wezwać policję? Myślę, że tak.
– Nie.
PozwĂłlcie, ĹĽe go zapytam co tu robi.
Hej, koleĹ›!
Czekasz by skorzystać z bankomatu?
Więc czego chce?
Pewnie naszej forsy.
Ma coĹ› na sobie?
Widzisz cokolwiek?
– Nie podoba mi siÄ™ to.
Hej, mĂłwicie serio?
Idziemy, nie bÄ…dĹşmy maminsynkami.
I mĂłwi to ten, kto dopiero co
był tak przestraszony.
Nieważne. Jeśli wyjdziemy stąd razem
będzie OK.
Obserwuje nas.
MoĹĽe jest bezdomny?
– MoĹĽe ..
Spadajmy stÄ…d wreszcie…
Nie wyglÄ…da na bezdomnego.
– A jak wyglÄ…dajÄ… bezdomni?
Nie sÄ… tacy wielcy…
/Dalej, biegnij…
Co on robi?
Jak leci?
MogÄ™ w czym pomĂłc?
/Widzieliście to?
/O BoĹĽe
– WidzieliĹ›cie to?
Dzwoń na 911. Dzwoń
– Nie mam telefonu.
Gdzie masz telefon?
W torebce
– Gdzie ona jest?
W samochodzie
– MoĹĽe jest tu jakiĹ› przycisk bezpieczeĹ„stwa, czy coĹ›?
Nie mogę znaleźć.
A co z liniÄ… awaryjnÄ…?
– Co masz na myĹ›li?
Nie wiem, coĹ› jak w windzie,
bezpośrednie połączenie z obsługą.
Musimy coś wymyślić, by zwrócić
czyjÄ…Ĺ› uwagÄ™.
Nikogo tam nie ma
– ByĹ‚ facet z psem…
Widziałeś co go spotkało.
Dlaczego nie przychodzi?
Nie wiem, moĹĽe nie ma
karty bankomatowej.
Dlaczego miałoby to go powstrzymać?
Musimy zdobyć coś by wszcząć alarm, prawda?
Czy on woła psa?
Poszedł sobie?
A skąd, do cholery, mam wiedzieć?
– WciÄ…ĹĽ tu jest, musimy coĹ› zrobić…
Gdzie moje kluczyki?
Tutaj.
MoĹĽe dobiegnÄ™ do samochodu…
Nie uda Ci siÄ™…
SkÄ…d wiesz?
– On jest tuĹĽ obok…
– Musimy coĹ› zrobić.
/Co on robi?
Idzie do mojego samochodu.
Gdzie idzie?
…moĹĽe…
– Nie mam pojÄ™cia.
Poszedł na tył.
Powinniśmy iść?
– Nie wiem.
Twoja komĂłrka, jesteĹ› pewna, ĹĽe jest w torebce?
Na przednim siedzeniu?
– Tak.
Jest z tyłu.
Zanim tu wróci będę w połowie
drogi do samochodu.
A co z drugą połową?
On ma broń.
Nie nie, nie zatrzeli nas teraz.
Szkło jest chyba kuloodporne.
Nie, nie jest…
– MoĹĽe Corey ma racjÄ™?
Powinniśmy po prostu przeczekać.
WkrĂłtce zrobi siÄ™ jasno,
parking wypeĹ‚ni siÄ™ ludĹşmi…
Słońce wstaje za kilka godzin.
Będziemy mieli szczęście, jak tu nie zamarzniemy.
To szaleństwo
– David?
To jest zbyt niebezpieczne, OK?
Co… Co to byĹ‚o?
Co się stało?
OdciÄ…Ĺ‚ zasilanie.
Nie ma też ciepła.
OdciÄ…Ĺ‚ ogrzewanie
Nie, nie, nie
Wrócił.
– Co Ty, do cholery, wyprawiasz?
/Szyby, może one są jakoś podłączone do alarmu
– Ale jeĹ›li je stĹ‚uczesz to wejdzie do Ĺ›rodka.
Dobra, więc co?
A co z tym?
Chwila, przestaĹ„cie, poczekajcie…
Ta rzecz ma w sobie alarm przeciwpoĹĽarowy.
Corey, gdzie Twoja zapalniczka?
Nie mam.
Dalej…
Hej, chłopaki, widzę gliny
– David, policja.
Tutaj.
Kurwa, co on robi?
– Zawraca.
OdjechaĹ‚…
– Nie widzieli nas…
Zimno.
Corey, ile masz kasy na koncie?
– Nie wiem, czemu?
Chyba nie dasz temu dupkowi szmalu, prawda?
– Corey, on wĹ‚aĹ›nie zabiĹ‚ goĹ›cia.
Dobra, wybierz 5 stów, tysiąc powinien wystarczyć.
Nie pamiÄ™tasz? Moja karta nie dziaĹ‚a…
– No tak…
Masz. WeĹş to…
Zaraz… JeĹ›li Twoja karta nie dziaĹ‚a,
to jak tu wszedłeś?
Co masz na myśli?
JeĹĽeli, jak powiedziaĹ‚eĹ›, jest uszkodzona…
… to jak tu wszedĹ‚eĹ› nie wywoĹ‚ujÄ…c alarmu?
A kogo to teraz obchodzi?
Powiedz mi, że byłeś po prostu skąpy.
– ĹĽe co?
Twoja karta, ona działała, tak?
Byłeś po prostu za chytry, by z niej skorzystać?
O nie.
Dobra, wyrzucÄ™ to teraz
jak najdalej od drzwi, ok?
Jeśli po to pójdzie, biegniemy w drugą stronę,
w kierunku głównej ulicy.
Dobra, w porzÄ…dku…
– Nie
– Co, jeĹ›li jest ich wiÄ™cej?
Co masz na myśli?
– Co?
Co, jeśli nie jest sam?
/Nikogo tam nie ma
/Nie wiesz tego. / I
/Ty rĂłwnieĹĽ. / I
/Emily ma racjÄ™. To zbyt niebezpieczne. / I
/PĂłjdÄ™ sam. / I
Nie, Stary, nie zostawisz nas tutaj.
– Nikogo nie zostawiam.
Jeśli uda mi się dojść do samochodu,
będę mógł sprowadzić pomoc.
Tutaj jest 500 $…
Plus zegarek i kolczyki.
Jest Twoje, wszystko…
Proszę, po prostu nas puść.
Nikomu nic nie powiemy…
Nie widzieliśmy nawet Twojej twarzy..
Możesz to po prostu zabrać i zniknąć.
Jakby nic się nie stało.
W porzÄ…dku?
RzucÄ™ w Twoim kierunku
Jest Twoje…
David, nie!!!
– Dawaj, szybko!!!
Ruchy!!!
Wszystko gra?
– PoprzecinaĹ‚ kable.
Dobrze siÄ™ czujesz?
– Tak.
Będziesz go potrzebował
– Ty rĂłwnieĹĽ… Trzymaj.
Co on robi?
Cholera.
I co tam jest?
Cement.
PokaĹĽ mi swojÄ… kartÄ™.
WybraĹ‚em wszystko, co mogĹ‚em…
– Wiem.
ProszÄ™.
– PIN?
5908.
5908, 5908.
8095, 80. 8, 0…
Chwila, wpisujesz od tyĹ‚u…
– Wiem…
KiedyĹ› sĹ‚yszaĹ‚am, ĹĽe jak wpiszesz PIN parokrotnie od tyĹ‚u…
…bankomat automatycznie zawiadomi o tym policjÄ™.
Coś, jak kod bezpieczeństwa.
W razie, gdybyś został okradziony
/- To bzdura.
To tylko taka pogĹ‚oska…
– SkÄ…d wiesz?
A co, jeśli Twój PIN to 4224?
Masz przejebane.
Mimo to wciąż warto spróbować
– Tak.
Gdzie on polazł?
Widziałeś gdzie poszedł?
Nie nie, odwrĂłciĹ‚em siÄ™ i juĹĽ go tam nie byĹ‚o…
Czy widziałeś jak odchodził?
– A co za różnica?
To może być nasza jedyna szansa, chodźmy.
– A co jeĹ›li wrĂłci?
Nawet jeśli,
jesteśmy tu tak samo bezpieczni, jak i tam.
My wciÄ…ĹĽ ĹĽyjemy… Tamten koleĹ› nie
GĂłwno mnie to obchodzi.
Corey, proszÄ™, nie…
Jak będzie chciał się tu dostać,
to i tak tu wejdzie.
Nie wie jak
– Nie musi wchodzić drzwiami.
Może stłuc szyby jakimś kamieniem,
może poprowadzić pieprzony samochód prosto w nas.
Więc dlaczego jeszcze tego nie zrobił?
– Nie mam pojÄ™cia.
Nie mam pojęcia.
KARTA ZOSTAŁA ZATRZYMANA PRZEZ BANKOMAT
PROSZĘ SKONTAKTOWAĆ SIĘ Z OBSŁUGĄ KLIENTA.
Połknął moją kartę.
Dlaczego nam to robi?
Nie wiem
– MoĹĽe to my zrobiliĹ›my coĹ› jemu?…
Co na przykład?
A co z tym gościem, z którym rano rozmawiałeś
przez telefon?
SĹ‚ucham?
– Facet wrzeszczaĹ‚ na Ciebie przez sĹ‚uchawkÄ™.
Co żeś mu zrobił?
– Nic.
‘Nic’… akurat…
/Stracił połowę swej kasy
trzy dni przed świętami, czyż nie?
Wiem, Corey, ale to nie jest on.
– A skÄ…d to do cholery wiesz?
Bo wiem
– MĂłwiĹ‚eĹ›, ĹĽe nigdy go nie widziaĹ‚eĹ›…
Bo nie widziaĹ‚em, ale facet jest po sześćdziesiÄ…tce…
Jest jednym z wielu codziennie przez nas wkurwionych.
Straciłeś jego emeryturę?
Emily, ten facet nie robi tego dlatego,
że straciłem jego kasę, okay?
Jeśli by tak było to po co by zabijał
przypadkowego gościa z psem?
To siÄ™ nie trzyma kupy.
To jakaĹ› bzdura.
Lepiej pomyślmy, jak się stąd wydostać.
Nie czujÄ™ palcĂłw
– Ani ja…
Nie mogÄ™…
– Daj.
Nacieraj dłonie.
Co to było?
SamochĂłd…
– Policja…
Ten sam co wcześniej.
Jak tylko nas zobaczy przemy, ok?
To ochroniarz
– Co z tego?
To, ĹĽe nie ma broni
Nie powstrzyma tego szaleĹ„ca…
A gdzie on jest?
– Nie mam pojÄ™cia.
UwaĹĽaj!!!
– Wezwij policjÄ™.
SĹ‚ucham?
Musisz wezwać policję
– Wszystko w porzÄ…dku?
UwaĹĽaj, tam ktoĹ› jest.
Próbował nas zabić.
Jezu.
Zamykaj!
Emily, wszystko w porzÄ…dku?
Emily
– Zostaw mnie.
Oboje, proszÄ™…
Po prostu mnie zostawcie.
Musimy coĹ› wymyĹ›lić…
– Wiem…
WciÄ…ĹĽ moĹĽemy pobiec
Nie ma mowy
Pobiegnie za jednym z nas
Drugi w miÄ™dzyczasie ucieknie…
Kto będzie przynętą?
Mamy jakiĹ› plan?
– Co?
Plan.
Sama nie wiem,
Myślałam, że mamy jakiś plan.
Jest w szoku
– Wiem…
Nie możemy tu dłużej zostać
Co Ty nie powiesz?
Bierz go.
Czy on…
Co zrobimy teraz?
Spadamy.
Musimy zadzwonić na policję.
Jasne, zadzwonimy…
Ale najpierw po prostu stÄ…d chodĹşmy.
Corey, wszystko w porzÄ…dku?
Dobrze siÄ™ czujesz?
Jak on… jak… ?
Co żeście narobili
– Nic nie zrobiliĹ›my.
Chciał nas zabić.
Kim więc jest on?
– Nie mam pojÄ™cia.
Jeśli zabójca wciąż tam jest, to kim jest ten?
– Nie wiem.
Co robisz?
Szukam komĂłrki.
Kto to?
Harold Westbrooke.
Frederick Street 8.
Co on tu robił?
Chciał skorzystać z bankomatu
– Nie, on…
Nic nie wiemy na temat tego gościa.
Jedyne co wiemy, to to, ĹĽe mĂłgĹ‚ być tym drugim…
Miał żonę i dzieci.
Przestań pieprzyć.
Był portierem.
Po prostu szedł do pracy.
MusiaĹ‚eĹ› mnie zatrzymywać…
/MogĹ‚em po prostu pĂłjść do domu…
Teraz mnie obwiniasz o to wszystko?
– To Twoja wina.
Nikt Cię nie zatrzymywał
– Ty mnie zatrzymaĹ‚eĹ›.
Nic Ci nie kazałem robić.
Mogłeś odmówić
/- OdmĂłwiĹ‚em…
Dwukrotnie…
Lecz – jak zwykle – miaĹ‚eĹ› to gdzieĹ›…
Nie próbuj zwalać na mnie winy
– MyĹ›lÄ™, ĹĽe to wszystko przez Ciebie.
Przeze mnie? Niby jak?
– ZejdĹş mi z oczu.
– Pierdol siÄ™
Przestańcie.
Co, wciÄ…ĹĽ masz na niÄ… ochotÄ™, co?
Przestańcie.
ZabiĹ‚eĹ› go…
Nie dotykaj mnie
Ty to zrobiłeś.
Znowu go nie ma
/- On gdzieĹ› tam jest.
/Zmęczony już jestem tym całym gównem
Zmęczony ukrywaniem się,
zmÄ™czony czekaniem, aĹĽ ktoĹ› siÄ™ zjawi…
Nie mamy innego wyjścia
– MoĹĽe wy nie macie…
/Co zamierzasz zrobić?
– Wypieprzać stÄ…d jak najszybciej.
Dokładnie tego on chce
– On jest sam…
…a nas trĂłjka.
Nie odważę się tam wyjść, Corey.
Nie…
Nic mnie juĹĽ nie obchodzi.
jeżeli chcesz tu zostać i umrzeć,
to Twoja sprawa, ale…
Ja juz mam dość… dość…
/- Corey…
Corey, proszÄ™, nie wychodĹş, Corey.
Nie… Koniec czekania.
/Pogadajmy
– Corey, wracaj tutaj.
Wracaj do środka.
David, nie…
David, nie możesz mnie tu zostawić.
Corey, uwaĹĽaj, Corey!!!
Nie, David
– Puść mnie.
Nie, już za późno
– Puść mnie.
ProszÄ™.
To siÄ™ nie dzieje naprawdÄ™.
Czapka… WiedziaĹ‚em, ĹĽe nie jest Twoja…
ZabraĹ‚em jÄ… z czyjegoĹ› krzesĹ‚a…
– Tak? Dlaczego?
Byłem zdesperowany.
– Czemu?
Musiałem znaleźć sposób, by Cię zatrzymać.
– Ĺ»aĹ‚ujÄ™, ĹĽe nie pozwoliĹ‚em Ci po prostu pĂłjść…
/Przepraszam
/- Nie przepraszaj.
/Powinnaś być teraz w domu.
/- David.
/To wszystko moja wina
– Wszyscy jesteĹ›my winni..
JesteĹ›my tu od kilku godzin, prĂłbujÄ…c zrozumieć to…
…co nas spotkaĹ‚o…
WyciÄ…gnąć jakieĹ› wnioski…
I do czego doszliśmy?
PoniewaĹĽ nie zrobiliĹ›my nic zĹ‚ego…
…to powinniĹ›my być w jakiĹ› sposĂłb chronieni?
Przez kogo, policjÄ™?
Alarm?
…maĹ‚e plakietki…
…ze Ĺ›wiÄ™tymi?
/Tak czy siak, nie powinno Cię tu być.
/Mogłam nie złapać taksówki
/MogĹ‚am nie przyjść na przyjÄ™cie…
MogĹ‚am w ogĂłle nie pracować w tej firmie…
ale… pracujÄ™…
ZrobiĹ‚am wszystkie z tych rzeczy…
Zrobiłam milion różnych rzeczy w międzyczasie.
/Tyle…teraz ĹĽycie
/sprawiło, że siedzę tu z Tobą.
/WiÄ™c…
WiÄ™c… Mimo to…tak sobie pomyĹ›laĹ‚am…
Biorąc pod uwagę okoliczności.
Lunch może być najlepszą opcją.
O mĂłj BoĹĽe
– On wciÄ…ĹĽ ĹĽyje…
Podnieśmy go.
Musimy go stąd zabrać
– Zabierzmy go do Ĺ›rodka.
Szybko. SĹ‚yszÄ™ go.
Szybko!
Otwieraj drzwi..
Emily, co robisz.
PotrzebujÄ™ pomocy.
Dalej kolego…
Mamy CiÄ™, Corey, dalej…
Musimy to wyciÄ…gnąć…
Trzeba to czymĹ› zatamować…
– Czym?
Nie wiem, czymkolwiek…
– Daj mi coĹ›, szybko.
Pośpiesz się.
Co mam teraz robić?
Nie mam pojęcia.
Powinienem go wyciągnąć?
– Nie nie nie, to tylko pogorszy sprawÄ™.
Nie przestaje krwawić…
Dobra.
Dalej, Corey, dawaj…
Musimy go zabrać do szpitala.
– Jak?
Nie wiem.
Ale jeśli tego nie zrobimy on się wykrwawi.
Uciskaj…
Gdzie idziesz?
– Po prostu uciskaj…
Co robisz?
– MoĹĽe jak go rozwalÄ™ to powiadomi policjÄ™?
No nie wiem…
Jesteśmy zamknięci.
– Co siÄ™ z nim dzieje?
ZĹ‚ap go…
Pomóż mi, zĹ‚ap go…
Dalej, uciskaj tutaj…
SpĂłjrz na mnie.
/Musisz mi pomĂłc.
/Proszę, pomóż mi z nim.
Połóżmy go na ladzie.
Na trzy podnosimy
Raz, dwa, trzy…
Dalej
– Nie mogÄ™.
/Dalej!
– Nie mogÄ™, nie mogÄ™, nie mogÄ™…
/Dalej, Stary, trzymasz siÄ™?
/Podnosimy jeszcze raz.
Raz, dwa, trzy…
Dawaj!
Nie mogÄ™!
/Nie mogÄ™.
WyciÄ…gnijmy go z wody
Tam, do kÄ…ta.
Dalej, do kÄ…ta.
Trzymaj siÄ™, kolego.
PosadĹşmy go w kÄ…cie.
SpĂłjrz na mnie
Widzisz mnie?
Próbuje nas utopić.
Nie utopić…
Zamrozić.
Papierosy
– Jest w nich zapalniczka?
Corey, Stary, trzymaj siÄ™.
/Przytrzymaj mnie za nogi.
Nie…
Dobra, w porzÄ…dku.
/Szukajmy cokolwiek, co siÄ™ pali…
Cokolwiek, co siÄ™ pali
/- Corey, trzymaj siÄ™.
Pomóż mi, nie mogę nic znaleźć.
PozwĂłl, ĹĽe Ci pomogÄ™…
W porzÄ…dku…
Ok, teraz…
– Trzymaj, tu…
GotĂłw?
– Potrzebujemy wiÄ™cej papieru.
Pali siÄ™ dobrze…
– szybko…
Daj to, ostroĹĽnie.
Spróbujmy to uruchomić.
Dosięgam? Nic nie widzę.
– Nie.
Jeszcze kawałeczek.
OstroĹĽnie.
PrĂłbuj..
– Nie widzÄ™.
Niech to szlag. Musimy spróbować
z czymĹ› innym…
David, chodź, pomóż mi.
Co robisz?
– OgieĹ„ siÄ™ koĹ„czy.
Wiem, marnujemy czas…
– WeĹş mnie na barana, powinnam siÄ™gnąć…
Dobra, podaj.
Jestem…
Jestem tuĹĽ pod czujnikiem.
Emily, spĂłjrz na mnie..
Nie odchodĹş…
Nie odchodĹş…
Dalej, Emily.
Nie, nie!!! SpĂłjrz na mnie!
ProszÄ™, nie, proszÄ™.
Na ziemiÄ™.
– Na ziemiÄ™, juĹĽ!
On wciÄ…ĹĽ tu jest.
/TwarzÄ… do ziemi, juĹĽ!
Co wy robicie. On tu jest.
Co wy robicie. On tu jest.
/ProszÄ™.
ProszÄ™, nie…
On go zabił.
Co robicie? Ja nic nie zrobiłem!
ProszÄ™, to…
/OstroĹĽnie.

Get Adobe Flash player

Comments are closed.